niedziela, 13 marca 2016

"Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery

Tytuł: Ania z Zielonego Wzgórza
Tytuł oryginału: Anne of Green Gables
Autor: Lucy Maud Montgomery
Seria/cykl: Kolekcja z Zielonego Wzgórza
Data premiery: czerwiec 1908
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 408


  Gdy Maryla i Mateusz Cuthbertowie decydują się przygarnąć chłopca z sierocińca, nie mają pojęcia, że od tej pory ich życie wypełnią niespodzianki.

  Na Zielone Wzgórze w Avonlea przybywa nie chłopiec, lecz jedenastoletnia rudowłosa dziewczynka. Ania to osóbka o nieprzeciętnym temperamencie i wyobraźni, która potrafi nie tylko płatać figle, ale też czynić cuda. Jej obecność wywróci życie mieszkańców Avonlea do góry nogami i na zawsze odmieni Zielone Wzgórze...



     Swoją przygodę z "Anią z Zielonego Wzgórza" zaczęłam będąc w VI klasie szkoły podstawowej. Pamiętam, że od razu spodobała mi się ta niezwykła i wciągająca opowieść. Czytałam ją w dzień i w nocy, chociaż moja nauczycielka od języka polskiego dała nam dużo czasu na przeczytanie tej lektury. Niedawno doszłam do wniosku, że fajnie byłoby odświeżyć sobie tę książkę. Wynika to z faktu, że dużo wątków zapomniałam, ale też chciałam przeczytać coś lekkiego. Jak pomyślałam, tak zrobiłam i dziś chciałabym podzielić się wrażeniami.
   
     Często zastanawiam się jak wyglądałoby moje życie bez "Ani z Zielonego Wzgórza". Rudowłosa Ania Shirley i jej przyjaciele na dobre wkradli się do mojego serca. No bo jak ich wszystkich nie kochać ? Każda postać wymyślona przez pisarkę Lucy Maud Montgomery uczy nas czegoś o życiu. Myślę, że wiele możemy nauczyć się od głównej bohaterki - Ani, która czerpała z życia jak najwięcej radości i w każdej przykrej sytuacji znajdowała pozytywne aspekty. Przed przyjazdem do Avonlea była bardzo samotną, spragnioną miłości dziewczynką. Zmieniło się to, gdy przez pomyłkę trafiła do starszego rodzeństwa. To u nich znalazła prawdziwy, kochający dom, wsparcie i zrozumienie. 

                    "Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem."

     Już od pierwszych stron książki można zauważyć, że autorka zwróciła dużą uwagę na opisy przyrody. Zastosowała do tego niezwykle bogaty język, dzięki czemu czytelnik może wyobrazić sobie, że właśnie znajduje się na Wyspie Księcia Edwarda. Z książki dowiemy się wiele interesujących rzeczy o życiu codziennym mieszkańców dziewiętnastowiecznej Kanady a także o tym, jak np. ubierano się wtedy i jakie ludzie mieli poglądy na różne sprawy. Wiele z nich wydało mi się co najmniej dziwnych, jednak nie wolno zapominać o tym, że nas i mieszkańców Avonlea dzieli duży kawał czasu.

     Czytając o losach Ani Shirley musiałam mieć obok siebie chusteczki, ponieważ pisarka umieściła w książce sporo wzruszających fragmentów. Oczywiście były też momenty, kiedy śmiałam się z danej sytuacji a zazwyczaj były to sytuacje, gdy Ania coś napsociła i próbowała się z tego tłumaczyć. Pomimo tego, że dziewczynka była małym łobuzem oraz marzycielką zapominającą o rzeczywistości, wszyscy ją kochali i lubili jej towarzystwo.

   Nie mogę też pominąć mojego zachwytu nad okładką książki od Wydawnictwa Literackiego, która zachęca czytelnika do zagłębienia się w lekturę. Już na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że będzie to bardzo wesoła i interesująca przygoda.

     "Ania z Zielonego Wzgórza" to lektura nie tylko dla młodszych ale też dla starszych czytelników. Książka bawi, wzrusza, rozśmiesza, uczy i mogłabym jeszcze długo tak wymieniać. Mam nadzieję, że każdy kto sięgnie po nią będzie zadowolony i wyciągnie z niej wartościowe mądrości przekazane przez Lucy Maud Montgomery. Ja na szczęście mam dalsze książki o Ani i mieszkańcach Avonlea, więc myślę, że niedługo po raz kolejny po nie sięgnę.

Ciekawostka: Mark Twain ( autor powieści "Przygody Tomka Sawyera") po przeczytaniu książki nazwał Anię najukochańszym dzieckiem literackim od czasów "Alicji w Krainie Czarów".

10/10

3 komentarze:

  1. Uwielbiam serię o Ani! A szczególnie pierwszy i trzeci tom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również :) W "Ani na uniwersytecie" dzieje się bardzo dużo :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ja również bardzo ciepło wspominam Anię i jej przygody! Co prawda zatrzymałam się gdzieś bodaj na 5 tomie, ale i tak zamierzam dokończyć serię. Jest coś niesamowitego w tych książkach, coś tak uroczego i ciepłego, że nie wiem jak można ich nie lubić. :)
    I również, jak przedmówczyni, "Anię na uniwersytecie" darzę szczególną sympatią. :D
    Pozdrawiam cieplutko! ♥

    OdpowiedzUsuń